Paweł i Gaweł w jednym domu byli
Te same figle i żarty robili
W te same gry i zabawy grali
Razem się bili, razem wygłupiali

Paweł ciut starszy – jakieś dwa tygodnie -
Mieszkał na dole, bo tak jest wygodnie
I schodów żadnych przemierzać nie trzeba

Gaweł na górze, bo tam bliżej nieba
Promieni słońca i śpiewania ptaków
Tak to mieszkało tych dwoje chłopaków

Razu pewnego, chyba w listopadzie
Paweł na zewnątrz, zbierał jabłka w sadzie
Gaweł w tym czasie w mieszkaniu urządził
Ryb połów mały – tak przynajmniej sądził -
W tym celu wody nalał do pokoju
Wiader czterysta. Robaki miał w słoju
Słój stał na stole, obok wędka stała
Przy wędce Paweł i zanęta mała

Pomysł rzec trzeba, mocno nietypowy
Ale to przecież nierozsądne łowy
Bo woda lubi, przeciekać przez ściany
I biedny Gaweł; parter miał zalany
Spostrzegł gdy wrócił do domu z jabłkami
Wodę w salonie, na półkach z książkami,
Na sofie, krzesłach, bujanym fotelu
Wszystko zalane. „Hej mój przyjacielu”
- Zawołał Gaweł – „Po kostki mam wodę!
Masz szczęście chłopie, bo za całą szkodę
Forsę dostanę. Dom ubezpieczony.
Namieszał sporo pomysł twój szalony

Lecz trzeźwo myśląc, uprzednio zawczasu
Od wody, ognia, powodzi, hałasu,
Od wiatru, gradu, dom ubezpieczyłem
Bez obaw, stresu, spokojnie więc żyłem
Z multitu pe el, z polisą nie drogą
Wyszedłem dzisiaj, z wody suchą nogą!”
Nad głową chmurka, z morałem zawisa:
Sąsiad plus woda równa się polisa.

Tekst powstał zainspirowany oryginałem: „Paweł i Gaweł”, Aleksander Fredro
Zapraszamy do zapoznania się z tekstem oryginalnym: http://www.poezja.org/utwor-4003.html

Komentarze

x komentarz