Jeślim kiedy nad dzieckiem, miał siedzieć i tulić
Na pieluchy markowe, kasę miał wybulić
Talkiem „mejd in Dżermany”, sypać tyłek jego
Kołysanki mu śpiewać, ganiać w chowanego
Chodzić z nim na plac zabaw, babki z piasku lepić
Nawet flaszkę odstawić, piwa przy nim nie pić
Zrezygnować z palenia – nie truć syna dymem
Bajki mu opowiadać, bawić dziecko rymem
Mógłbym wiele wyrzeczeń, wziąć mężnie na klatę

Lecz przewidzieć nie mogłem, że sąsiada chatę
Franuś mój z dymem puści, broń Boże nie spali
Choć dym w chacie sąsiada, widać było z oddali.

Efekt to jest bytności na odpuście w Redzie
Kiedy z moją Mariolą, jadłem z chlebem śledzie
Franek do mnie zagadał „Tatuś kup petardy”
Trochę się zawahałem, trochę byłem twardy
Trwało to trzy sekundy lecz dałem mu kasę
Franek kupił petardy – ja długów mam masę.

Na nic zdadzą się żale, krzyki i boleści
Sąsiad szkodę wycenił: tysięcy czterdzieści.
I skarżyć się na srogość kary nie wypada
Przecież było multitu! Przecież była rada!
Mogłem ja Franciszkowi, nie wstając z fotela
Kupić OC w zabawie i bez stresu wiela
Patrzeć jak syn dojrzewa, co robi, co psuje
A gdyby coś przeskrobał, polisa ratuje.
Oj było rozwiązanie! Lekarstwo na żale
Mądry Polak po szkodzie, myśl nęka mnie stale.

Tekst powstał zainspirowany oryginałem: „Tren II”, Jan Kochanowski
Zapraszamy do zapoznania się z tekstem oryginalnym: http://www.lektury.one.pl/Treny/i/02.php

Komentarze

x komentarz