Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
Moja droga RAV czwórko, tym zniknieniem swoim
Pełno nas na pokojach lecz pusto w garażu
Parkowałaś tam zwykle, na takim metrażu
Że i rower i sanki i łyżwy i narty
Miejsce swe odnalazły, lecz cóż garaż warty
Gdy człowiek obcy pewnie, typ spod gwiazdy ciemnej
Powiedziałbym amator on sztuki tajemnej
Sztuki, która pozwala, bez kluczy po cichu
W czasie snu domowników, z pomocą wytrychu
Kiedy to jasne gwiazdy na niebie migocą
W dzień nie rzadko też zwany świętojańską nocą
Próg przekroczyć nie swojej, lecz innej zagrody

Ów ten człowiek – zbir zwykły – łamiąc szyfry, kody
Do cudzego garażu bezczelnie się wkrada
Na nic w takim przypadku, auto-alarm się nada
Na nic immobilizer, i odpływ paliwa
Zbir ten wszak nie debiutant, zbir system wykiwa
Zbir odnajdzie sposoby jak auto otworzyć
Jak silnik uruchomić, a potem położyć
Ręce na kierownicy i z domu dać nogę
Ze zdobytą RAV czwórką, ruszyć dalej w drogę.

Z każdego kąta żałość ujmuje człowieka
Pod ciężarem łez wielu, łamie się powieka
Gdyż było rozwiązanie, które ból łagodzi
Co zwraca koszty auta kiedy zbir nadchodzi
Polisą nazywają ludzie to na świecie
Najprościej, najtaniej ją kupić w internecie
W wyborze polis wielu, wpisując dane auta
Pomoże nam multitu! Gra świeczki jest warta!
Więc by nam żal okrutny, nie siał spustoszenia
Przygodę z autem zacznij od ubezpieczenia!

Tekst powstał zainspirowany oryginałem: „Tren VIII”, Jan Kochanowski
Zapraszamy do zapoznania się z tekstem oryginalnym: http://www.lektury.one.pl/Treny/i/08.php

Komentarze

x komentarz